Kiedy jechałem na kurs instruktorski przy mojej drużynie działała jednostka wędrownicza, chłopaki jeździli na jakieś biwaki i… tyle wiedziałem o wędrownikach. Jakże zdziwiło mnie stwierdzenie komendanta, że my (tj. kursanci) też jesteśmy wędrownikami! Słyszałem o tym, że jesteśmy w wieku wędrowniczym, ale z dostępnych dla nas form do tej pory przedstawiono mi tylko naramiennik wędrowniczy. Ciężko mi było przestawić myślenie na pracę wędrowniczą z kadrą i zastępowymi, bo samemu nigdy w drużynie wędrowniczej nie byłem, ale… chyba mi się to udało. Oceńcie sami.

*Drogi czytelniku, tekst jest tylko zbiorem prywatnych doświadczeń, prawdopodobnie coś byś w mojej pracy zmienił – zapraszam więc do dyskusji w komentarzach lub do uwag w prywatnej wiadomości. 

**Zdjęcia autorstwa Mikołaja Ejsmunda i Aleksandra Skoniecznego

Niektórzy drużynowi mają komfort polegający na współdziałaniu z drużyną wędrowniczą. Wtedy, pod warunkiem umiejętnej współpracy, spada z ich barków znaczna część obowiązków związanych z pracą z harcerzami w wieku wędrowniczym. Niestety w naszej organizacji są to nieliczni – ile mamy drużyn wędrowniczych, każdy widzi. Dlatego to na Ciebie, Druhu Drużynowy, spada odpowiedzialność za wędrowników.

1. Odeszliśmy od klasycznych zbiórek szkoleniowych

Drużynowy organizuje wzorcową zbiórkę, przeprowadza ją dla zastępu zastępowych, a następnie każe przenieść ją na poziom zastępów. Kojarzysz ten schemat? Od wielu lat działają tak zbiórki ZZ. Z założenia jest to ułatwienie zastępowemu pracy, tyle że kosztem pozbawienia go kreatywności. Czy tego chcemy? Moi zastępowi sami stwierdzili, że nie, dlatego potem zbiórki i tak organizowali po swojemu. W związku z tym, odeszliśmy od klasycznych zbiórek szkoleniowych i postawiliśmy na spotkania ze specjalistami, które będą mogli przekuć zarówno na zbiórki zastępów, jak i na odkrywanie nowych zainteresowań. Prawie cały ZZ (nie wszyscy spełniali normy wiekowe) ukończył kurs sanitariusza HOPR, nasza oboźna z zeszłorocznego obozu przeprowadziła dla nas zajęcia z języka migowego i… to koniec gości z zewnątrz. Jak zorganizowaliśmy resztę spotkań?

Zajęcia na zeszłorocznym kursie zastępowych

2. Wykorzystaliśmy indywidualne zdolności harcerzy

Nie jest to najprostszy przepis, bo te niezwykłe zdolności najpierw ktoś w ZZ musi mieć. I na pewno ktoś ma! Trzeba to tylko z niego wykrzesać. 

Najprościej to zrobić, gdy te zdolności były wykorzystywane już w zastępie. Ja na przykład przypomniałem sobie, że jako zastępowy miałem w swojej bandzie kozaka, który uszył nam proporzec i pomagał wyszywać sprawności. Od jakiegoś czasu jest zastępowym, więc tym razem w ramach próby na ćwika uszył nam proporzec drużyny. A przy okazji jeszcze poprowadził dla nas zajęcia z szycia i wraz z naszym byłym drużynowym współprowadził szycie chust na maszynach. 

Innym sposobem jest cierpliwe obserwowanie swoich podwładnych, być może ktoś po prostu nie zdradził swoich zainteresowań? Nasz kwatermistrz uczęszcza do technikum informatycznego, poprowadził więc dla nas zajęcia z obsługi Linuxa (przy okazji wplótł to w próbę na HO). Kolejny zastępowy uczęszcza do liceum o profilu matematyczno-informatycznym, więc (a jakże!) w ramach próby na HO powierzyliśmy mu stworzenie strony internetowej. Pasją mojego przybocznego jest fotografia (skutecznie zaraża nią otoczenie), którą łączy z ornitologią. Nie zgadniesz – w ramach próby (tym razem przewodnikowskiej) zorganizował zbiórkę drużyny z tropienia zwierząt i planuje zbiórkę ZZ z fotografii.

Ale takich kozaków nie znajdziesz od razu. Jeśli jeszcze tego nie robisz, pomóż swoim harcerzom odkrywać nowe pola zainteresowań i zdobywaj z nimi sprawności. Dużo sprawności!

Nasz nowy proporzec w swej okazałości

3. Pojechaliśmy na zimowisko wędrowne ZZ

W normalnej sytuacji zdecydowałbym się na zimowisko drużyny, tyle że nie byliśmy na takim od kilku lat (nawet ja go nie pamiętam), więc jako początek procesu powrotu do tradycji, pojechaliśmy na zimowisko wędrowne ZZ-ów. Chłopaki poznali tą wyjazdową stronę wędrownictwa, ja z kolei po raz pierwszy organizowałem taki wyjazd od strony programowej. I szczerze mówiąc, nie podołałbym bez wsparcia doświadczonych instruktorek, z którymi pojechaliśmy (przy okazji – czy wiesz jak zorganizować samodzielne zimowisko?). Skorzystałem z niego i wydaje mi się, że wspólnie podołaliśmy, a chłopakom wyjazd wryje się w pamięć. Było trochę zwiedzania, trochę planszówek i oczywiście dużo dyskusji i wędrowania (czasem aż za dużo). A przy okazji przeprowadziliśmy poniekąd uzupełnienie kursu zastępowych. Ale to tyle z większych wypraw, bo…

ZZ po ciężkiej słuzbie

4. Zamiast dodatkowych wyjazdów skupiliśmy się na wieczornej integracji ZZ na biwakach drużyny

Nie możesz zapominać, że chłopaki przede wszystkim prowadzą zastępy (a przy okazji jeszcze mają życie prywatne, o czym później), więc nie możesz zabierać im przeznaczonego na to czasu. Nie wiem, czy sam bym do tego doszedł, gdyby nie rodzice harcerzy, którzy skarżyli się, że… podczas kursu zastępowych nie odbywały się zbiórki zastępów. A przecież to praca zastępów jest najważniejsza! Dlatego np. wyjścia do muzeów organizowaliśmy w godzinach popołudniowych, po zbiórkach. 

Więc gdzie masz wcisnąć pracę z ZZ? Na maksa wykorzystaj dostępny czas. My go znaleźliśmy na biwakach drużyny. Chcieliśmy organizować na nich wieczorne rady drużyny, przeorganizowaliśmy je jednak na spotkania integracyjne z masą jedzenia (to, co wędrownicy lubią najbardziej), wielogodzinnymi rozmowami i przy okazji po cichu załatwialiśmy sprawy drużyny. 

Oczywiście nie zrezygnowaliśmy całkowicie z wyjazdów – pojechaliśmy na mający znamiona wyczynu biwak ZZ. Świetną zabawą dla zastępowych była już sama podróż do Kłodzka (przecież nie mogli sobie pozwolić na nudę w pociągu, prawda?). Spaliśmy w dawnej pruskiej twierdzy (bez ogrzewania, prądu, czy chociażby wyłożonej podłogi). Przy okazji, w ramach służby, dołożyliśmy też swoją cegiełkę (niemalże dosłownie) do odnowy fortu, nieco zwiedziliśmy to urokliwe miasto, zwracając szczególną uwagę na ciasne zakamarki okolicy (najbardziej ekstremalną, ale jednocześnie ekscytującą rzeczą było eksplorowanie wąskich, niskich i częściowo zalanych korytarzy twierdzy – w niektórych miejscach trzeba było się czołgać lub chodzić w woderach).

Zdjęcie z wycieczki ZZ

5. Rady kadry przypominały kongres wiedeński 

Tańczący kongres – być może znasz to określenie z lekcji historii. Gdy europejskim przywódcom udało się w końcu obalić Napoleona, spotkali się oni w Wiedniu w celu wypracowania nowego ładu na kontynencie. A że lubiono się wtedy bawić, to przy okazji organizowano liczne bale. Dlaczego dzisiaj mielibyśmy ograniczać rady kadry do surowego porządku, przypominającego jakieś walne zebranie? Żołnierz by odpowiedział, że dla oszczędności czasu. Czy więc w ramach oszczędności czasu nie lepiej połączyć poważne sprawy z integracją? Wprawdzie spotkanie nieco się wydłuży, ale za to odbędzie się jedno zamiast dwóch. Sam oceń, czy warto.

My w ramach spotkań kadry poszliśmy na trampolinę, na pizzę, czasem w coś graliśmy, a jeśli już organizowaliśmy zwykłą radę, to na pewno było na niej dużo jedzenia.

6. Rady drużyny przenieśliśmy na Discorda

Dlaczego tu nie zastosowaliśmy formuły z poprzedniego punktu? Bo moim zdaniem dużo trudniej to zrobić w przypadku kilkunastoosobowej grupy.

A po co ten Discord? Jak wspominałem wcześniej, Twoi zastępowi mają życie prywatne. Co więcej – Ty też je masz, pamiętaj o tym! Nie możemy spędzać całego życia w harcerstwie. Część moich zastępowych jest w pierwszej klasie szkoły średniej, ja jestem w klasie maturalnej. To dwa, bardzo ważne i przełomowe, lata życia. Często nawet nie mieliśmy opcji spotkać się stacjonarnie, bo ciężko nam było zgrać powrót z zajęć i wszelakie inne rzeczy. Dlatego regularne (u nas akurat odbywają się one co dwa tygodnie) rady drużyny odbywają się na Discordzie. Można w nich wziąć udział siedząc w komunikacji miejskiej, a przy okazji jest to dużo szybsza forma, bo nie ma tu przestrzeni na rozprężenie.

7. Postawiliśmy na kształcenie instruktorskie

Zapewne powiesz, że jak każdy. Ale czy każdy jest opiekunem pięciu prób instruktorskich? Nie jest to postawa godna pochwały, ale ja po prostu chciałem wykorzystać chwilę i nie stracić chłopaków, a nie było czasu na szukanie opiekunów z zewnątrz (niestety nie mamy w środowisku nikogo poza mną, kto by spełniał wymagania Komisji Instruktorskiej). Gdy obejmowałem stery drużyny, miałem do wyboru postawienie na zastęp wędrowniczy lub postawienie na dużą ilość zastępów. Okazało się, że wszyscy “starzy” wędrownicy i tak zamierzali odejść, więc zastęp wędrowniczy został rozwiązany, a tymczasem my pewnie zmierzamy ku rozmnożeniu jednostek. Bardzo pomogło mi w tym otwarcie całej kadrze prób instruktorskich, bo teraz chłopaki wkręcili się w moje plany bardziej ode mnie.
W tym roku prawdopodobnie również wyślemy na kurs instruktorski wszystkich ustępujących zastępowych, ale wprowadzanie ich w sprawy instruktorskie rozpoczęliśmy już wcześniej. Członkowie ZZ regularnie bywają na zbiórkach zastępu zuchowego (niesamowite, jak odkręciło to panującą do tej pory w naszym środowisku niechęć do zuchów), dodatkowo nasz kwatermistrz dość aktywnie szkoli następców.
Mało? Moi przyboczni wymyślili (i przeprowadzili na zimowisku) wersję harcpoly (harcerskie Monopoly) polegającą na pokazaniu pracy zastępu od poważniejszej strony. Było ciężko, ale gra się udała. 

Zdjęcie mojej kadry z zeszłorocznego „Majstersztyku”, mazowieckiego kursu instruktorskiego

8. Inne, równie ważne

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na kilka rzeczy, o których nie wspomniałem wcześniej.
Bardzo ważną dla wędrowników rzeczą jest kontakt z dziewczynami. Trochę zabrakło go w mojej pracy, wprawdzie poza zimowiskiem ZZ-ów (świetne miejsce do integracji) kontakt ten był obecny na dość licznych spotkaniach szczepu, tyle że zastępowe były akurat raczej w wieku moich młodszych zastępowych, z którymi chodziły do klasy, więc na kontakt ze starszymi nie miały ochoty. Jak rozwiązać ten problem? Szczerze mówiąc – nie wiem, pozostawiam tu przestrzeń dla mądrzejszych głów.

Nie zapominaj też o służbie – my odbyliśmy takową na zimowisku, braliśmy udział w akcjach sprzątania lasów, ale chyba najwięcej czasu poświęciliśmy temu, co było akurat najbardziej aktualne, czyli służbie Ukrainie.

Kolejną, trudnym do zrealizowania w śródroczu elementem, są wyczyny. Jest to przestrzeń do wypełnienia na obozie, bardzo potrzebna (tak jak w ogóle praca z wędrownikami na obozie) – pamiętaj o tym! Koniecznie zwracaj przy tym uwagę na indywidualne podejście.

Pamiętaj, że poza pracą z ZZ, musisz też zwrócić uwagę na pracę stricte z kadrą, ale też na to, że prawdopodobnie poza ZZ również znajdują się harcerze w wieku wędrowniczym. Ich również postaraj się w pewnym stopniu zaangażować w działania wędrownicze.

Zdjęcie (prawie) całego zgrupowania na naszym tegorocznym zimowisku

Mam nadzieję, że ten tekst choć trochę ułatwi Ci życie i pozwoli na chwilę zapomnieć o bolączkach wędrownictwa ZHR. I przede wszystkim – że żaden komendant kursu już Cię nie zaskoczy!

Druhu Drużynowy – powodzenia!

Przeczytaj także


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.