Od redakcji: Azymut jest miejscem, gdzie instruktorzy mogą zaprezentować swoje własne opinie i przemyślenia. Nie są one oficjalnym stanowiskiem ZHR. Nie zawsze idą w parze z opinią redakcji, w której również nie zawsze jesteśmy zgodni. Opublikowane opinie mogą nie pokrywać się z Twoim czy naszym rozumieniem harcerstwa i skautingu, ale jesteśmy przekonani, że czytanie jedynie wypowiedzi utwierdzających nas we własnym myśleniu nie wnosi nic nowego do życia.
Jeśli nie zgadzasz się z treścią artykułu, napisz komentarz albo polemikę – w ogniu dyskusji wykuwane są najlepsze myśli.

List do drużynowych, instruktorek i instruktorów

W świetle wydarzeń z ostatnich dni związanych z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego chcemy podzielić się z Wami kilkoma przemyśleniami. 

ZHR jest organizacją apartyjną. Obecna sytuacja jest konfliktem światopoglądowym i niestety, mimo bardzo wrażliwej natury, jest w pewnej mierze wykorzystywana do celów politycznych. Jednocześnie jest to na tyle trudna sprawa, że wielu uczestników sporu nie stara się zrozumieć swoich światopoglądowych adwersarzy, a idąc drogą dużych uproszczeń dehumanizuje ich (określając z jednej strony wszystkich jako torturujących kobiety, a z drugiej wszystkich jako zabójców dzieci). 

Uczestnictwo lub popieranie protestów i strajków, używanie nakładek w mediach społecznościowych, pisanie postów na portalach jest formą osobistej deklaracji. Powinniśmy być bardzo ostrożni z deklarowaniem takiego wsparcia, ponieważ w przestrzeni publicznej, w takiej niezwykle napiętej emocjonalnie atmosferze, pojawia się wiele manipulacji. Może się wtedy okazać, że stając w jednym szeregu opowiadających się za prawem kobiety do decydowania kiedy ma umrzeć jej niezdolne do samodzielnej egzystencji dziecko (np. o głębokich wadach letalnych czy niemające podstawowych organów), jednocześnie popieramy (lub legitymizujemy) zabijanie dzieci np. z zespołem Downa. Dodatkowo opowiadamy się za wandalizmem (niszczeniem kościołów, pomników), aktami agresji wobec ludzi, w tym o innych poglądach, a szczególnie agresji wobec służb porządkowych (takich jak policja), których obowiązkiem jest utrzymanie porządku. Dlatego niezwykle ważne jest, by zastanowić się nad tym, co wyraża nasze zachowanie, zanim kliknie się „wezmę udział” w wydarzeniu, albo zrobi nakładkę na zdjęcie profilowe czy w inny sposób poprze się protest. Musimy pamiętać, że zgoda na czyjąś śmierć, zwłaszcza bezbronnej istoty ludzkiej jest zawsze tragedią, nawet jeśli jest uzasadniona.

Można też symetrycznie i krytycznie spojrzeć na drugą stronę sporu w przestrzeni publicznej. Chociaż w tym przypadku dotyczy to wyboru „za życiem” i posiada jednoznacznie ładunek pozytywny, to bezkrytyczne stosowanie nakładek w stylu „wygrało życie” i wspieranie każdej takiej inicjatywy również nie musi być do końca właściwe. Owszem, wygrało życie dzieci (np. z rozszczepieniem podniebienia i zespołem Downa), jednak może się okazać, że niektóre kobiety-matki zostaną postawione w naprawdę dramatycznej sytuacji, gdzie będą musiały donosić praktycznie „martwe” dziecko przez całą ciążę, aż do rozwiązania. Powinniśmy się cieszyć z uratowania dzieci, które mają szansę rozwoju, a być może w miarę normalnego życia, ale nie możemy zapominać o cierpieniu kobiet związanym ze skrajnymi sytuacjami. Dlatego należy być ostrożnym z deklarowaniem się również po tej stronie. Choć trzeba pamiętać, że to są naprawdę skrajne sytuacje, które nie są tak powszechne, jak przedstawiają to zwolennicy aborcji.

Należy pamiętać, że każdy obserwator opowiadający się po którejś ze stron sporu, interpretuje nasze „wezmę udział w strajku” lub „wygrało życie” na swój sposób, przypisując nam  w uproszczeniu wszystkie poglądy i działania danej strony – pozytywne i negatywne. Musimy zadać sobie pytanie, czy chcemy być bezwarunkowo przypisani do zwolenników zabijania dzieci, czy też do tych, którzy nie zważają na cierpienie kobiet. 

Czy z tego wynika, że jako instruktorzy nie mamy prawa do własnych poglądów? Mamy, tak jak każdy człowiek. Jednak jako wychowawcy dzieci i młodzieży, członków Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, przede wszystkim jesteśmy zobowiązani do przestrzegania idei i wartości, które są jasno określone i zawierają się w etyce chrześcijańskiej. To jest to, na czym powinniśmy się skupić. Dlatego formułujmy nasze opinie bazując na chrześcijańskich wartościach, a nie bezkrytycznie przyjmujmy zdanie innych uczestników sporu. Zastanówmy się, czy klikając „wezmę udział” w strajku, czy robiąc nakładkę na zdjęcie  z piorunami jesteście gotowi pójść na strajk, czy protest, na którym poza hasłem „obrony praw kobiet” wybijają się inne (antypaństwowe, antykościelne, czy za bezwarunkową aborcją), gdzie prym wiodą wulgaryzmy i brak tolerancji, występują przypadki niszczenia różnych obiektów, pomników, kościołów, gdzie występuje olbrzymia agresja protestujących i groźby wobec innych? Jeśli tak, to czy będzie to dobry przykład dla naszych podopiecznych? Zastanówmy się też, czy na pewno popieramy wszystkie postulaty, czy po prostu zaufaliśmy komuś, kto powiedział, że chodzi o „prawa człowieka”. Pamiętajmy, że prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie kończy się wolność i dobro innego człowieka. Nienarodzone dzieci też mają prawa. 

No i wreszcie wychowankowie. Co zrobić, gdy nasze nastoletnie harcerki i nastoletni harcerze robią nakładki na zdjęcia, klikają w różne wydarzenia z tym związane i jednoznacznie opowiadają się za protestem. Przede wszystkim powinniśmy spokojnie i kulturalnie reagować. Odpowiadamy za ich wychowanie również w strefie social mediów. Musimy pamiętać, iż młodsi nastolatkowie robią to, co robią w tym obszarze nie do końca świadomi przyczyn i skutków. Często są zmanipulowani natłokiem informacji, czasami wprowadzeni w błąd przez kogoś, kto nie rozumie sedna problemu. Angażowanie dzieci i młodzieży w takie działania, o jednoznacznie negatywnym wydźwięku, jest niewłaściwe. Możemy nie mieć wpływu na decyzje w tym zakresie ich rodziców, czy opiekunów, ale my musimy zachować się zgodnie z naszą wykładnią, jakimi są Przyrzeczenie i Prawo harcerskie. 

W takich przypadkach spróbujmy skontaktować się z naszymi podopiecznymi, porozmawiajmy  o aborcji, o prawach kobiet, o przyczynach i skutkach. Zapewne ich postawa wynika z poglądów panujących w rodzinnym domu, być może jest to kwestia wpasowania się do grupy rówieśniczej, być może są przekonani, że komuś dzieje się krzywda i chcą jakoś zareagować. Nie stójmy bezczynnie, odpowiadajmy na ten problem. Rozmawiajmy z nimi o wartościach używając argumentów – logicznych  i sprawdzonych. Podchodźmy do tematu ze wszystkich stron, dawajmy przykład swoim podopiecznym. A w przypadku poczucia bezsilności, braku odpowiedniej wiedzy, szukajmy rzetelnego i odpowiedniego wsparcia. Najlepiej wśród duszpasterzy i instruktorów.

Czuwaj!
Opracowanie: Jakub Borkowski phm., Kacper Borkowski phm., Michał Dąbrowski phm., Lech Pastwa hm., Przemysław Stawicki hm., Mateusz Wojciechowski hm.


Przeczytaj także

7 myśli o “W sprawie strajku

  1. Mówisz: „Wielu uczestników sporu nie stara się zrozumieć swoich światopoglądowych adwersarzy, a idąc drogą dużych uproszczeń dehumanizuje ich (określając z jednej strony wszystkich jako torturujących kobiety, a z drugiej wszystkich jako zabójców dzieci)”, a kilka akapitów niżej sam nazywasz jedną ze stron „zwolennikami zabijania dzieci”. Czyżbyś sam nie starał się zrozumieć swoich „światopoglądowych adwersarzy”?

  2. Dlaczego postulaty antypaństwowe mają stać w sprzeczności z etyką chrześcijańską?

  3. Odpowiadając na komentarze:

    Marcinie, jedną stronę określiliśmy jako „zwolenników zabijania dzieci”, a drugą jako „tych, którzy nie zważają na cierpienie kobiet”. W obu przypadkach to oczywista hiperbola mająca pokazać błędne, wyolbrzymione oceny z obu stron.

    Franku, napisaliśmy żeby opinie opierać na wartościach chrześcijańskich. Zdanie o „antypaństwowości” jest o tym, że na marszach/protestach występują różne hasła i pytanie, czy pod wszystkimi chcemy iść. A odpowiadając konkretnie na Twoje pytanie: nie stoją i nie mieliśmy tego na myśli.

  4. Autor chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko. Instruktor, który będzie siedział okrakiem na barykadzie straci szacunek wychowawców, a do tego coś go rozboli. Harcerz i Harcerka przysięgają Bogu i Ojczyźnie i obiecują bronić najsłabszych. Nie widziałem, aby mały poczęty dzieciaczek zarznął własna matkę, a w drugą stronę jak najbardziej. Gdzie mają stać nasi harcerze? A może ktoś powinien opuścić nasze szeregi?

  5. I jeszcze wyjaśnienie do komentarza z 9 lipca.
    Jestem rodzicem dwóch harcerzy i dwóch harcerek i zapewnię, że rozumiem niechęć autora do przyjęcia jednoznacznej postawy bo przecież łatwo kogoś urazić, a wiadomo, że trudno pozyskać nowe kadry w dzisiejszych czasach – czasach kultury masowej, w której nie ma miejsca dla etosu harcerstwa! Jednak rozumiem nie oznacza podzielam. A oto dlaczego: druhny z drużyny córek chwalą się swoim udziałem w demonstracjach w szeregach M. Lempart, a na uwagi moich córek, że chyba przysięgały przed Bogiem więc dlaczego zamieszczają fotki z malowania piorunków na Kościołach Warszawy odpowiadaja, że zbyt poważnie moje córki traktują to całe przyrzeczenie. Córki (szczególnie jedna bardziej zaangażowana) spotyka sie od pół roku z przejawami ostracyzmu, bojkotu. Koledzy (17 lat) z drużyny synów deklarują, że są ateistami, a przysięga i patriotyzm to tylko taka część zabawy i umowy. Wszyscy oni należą do ZHR w Warszawie, a ja już nie wiem do jakiej organizacji wiele lat temu zapisałem swoje dzieci i kto tam je wychowuje. Nigdy nie zależało mi na tym, aby moje dzieciaki należały do kolejnej masowej organizacji bez charakteru ale, aby należały do organizacji, która pomoże mi w wychowaniu ich w duchu wartości harcerskich w służbie Bogu i Ojczyżnie. Piszę to z głębokim smutkiem ale niestety straciłem do znacznej części ZHRu zaufanie. Przecież mój wybór tej „denominacji” harcerskiej nie był przypadkowy, nieświadomy, i naprawdę smuci to, że taka organizacja ma głównie za cel dostarczenie komfortu każdemu kto do niej wstąpi. Komfortu za cenę rezygnacji z ideałów „Rudego, Alka i Zośki”. Druhowie i druhny, wychowawcy kochani, proszę powiedzcie mi czy to jest OK, że w strukturach, za które odpowiadacie, moje dzieci starające sie być wierne ideałom ZHR są za to właściwie prześladowane? Czy to jest OK, że zastanawiacie się nad tym czy możecie, jako polscy harcerze, zająć postawę moralnie jednoznaczną, a nie zamieniać się w moralny budyń? W przypadku moich dzieci to nie są jakieś teoretyczne rozważania tylko tragiczna rzeczywistość, w której moje latorośle czują się zwyczajnie opuszczone przez Was. Gdzie Wy jesteście? Nie pomysleliście, że to co się obecnie dzieje to jest właśnie wyzwanie Waszych czasów, wyzwanie do którego przygotowywaliście się odkąd pierwszy raz założyliście mały mundurek zucha i potem kiedy mówiliście przyrzekamy? Nie boicie się, że zwyczajnie prześpicie Swój czas? Stracicie okazję dania świadectwa tak jak zrobiły to poprzednie pokolenia harcerzy i harcerek, umiejących być moralnie wyrazistymi? Wolę, aby moje dzieci należały nawet do małej drużyny o twardym kregosłupie moralnym, a nie do jeszcze jednej organizacji typu „hodowcy kanarków”, w której unika się spraw najważniejszych bo przecież można kogoś urazić bo jeszcze opuści nasze szeregi. Taka organizacja de facto łamie charakter młodego człowieka bo udowadnia, że nasze wartości to nie jest nasze Westerplatte, że mundur z plakietką ZHR oznacza… no właśnie co oznacza?

  6. Proponuję uważną lekturę całości artykułu.

    Jesteśmy chrześcijanami, opowiadamy się za życiem. Ale nie zapominamy o tragediach kobiet, które noszą śmiertelnie chore dzieci.

    Jesteśmy chrześcijanami, wierzymy w Boga. Ale chcemy by harcerkami i harcerzami byli niewierzący – bo mamy nadzieję, że naszym przykładem pokażemy im drogę do zbawienia.

    Podkreślę jeszcze raz (choć artykuł opiera się właśnie na tym założeniu): nie usprawiedliwiam zabijania dzieci. Sprzeciwiam się zabijaniu kogokolwiek, ale jednocześnie nie czuję, żeby ktokolwiek był na tyle kompetentny, by powiedzieć kobiecie noszącej dziecko bez wykształconego mózgu, że ma je urodzić z uśmiechem na ustach.

    Ale z pewnością czuję się na tyle kompetentny, by powiedzieć, że dziecko w łonie matki jest człowiekiem, a aborcja jest zabiciem człowieka.

    Jeśli to jest siedzenie okrakiem na barykadzie, to zamierzam na niej siedzieć.

  7. O siedzeniu okrakiem na barykadzie napisał Stefen Kisielewski: „…Na każdej barykadzie siedzieć trzeba okrakiem, bo tylko synteza przeciwieństw godna jest człowieka. Jednocześnie absolutnie pod groźbą degeneracji nie wolno się wyrzekać oceny polegającej na przyznawaniu jednej ze stron zasadniczej słuszności…”.
    W myśl tej, mimo wszystko, bliskiej mi refleksji, pochwalam że dostrzega druh rozmaite „nędze” obydwu stron sporu. Brakuje mi jednak w artykule tego co Kisielewski określił jako chroniącym nas przed degeneracją „przyznaniu jednej ze stron zasadniczej słuszności”.
    Powyższy brak owocuje u druha dylematami odnośnie 5 przykazania. Przyznam się, że też mam problem z tym przykazaniem, ponieważ kilka grup wyłączyłbym spod jego mocy np. przywróciłbym karę śmierci dla pedofilów-morderców albo ubolewam, że w 1939 zabiliśmy tak mało Niemców. Tylko, że ja się przyznaję do tego rozdźwięku, a druh zgrywa świętoszka i opowiada jakieś „trele-morele” w stylu nie zabijaj ale jak dzieciak chory to już „brakuje mi kompetencji”.
    PS. pod rozwagę:
    Nie słyszałem, aby ZHR miał wersję przysięgi dla ateistów ani o tym żeby zaczął swoją przysięgę traktować lekceważąco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *