Za oknem słońce, temperatury dodatnie, lato zbliża się do nas coraz większymi krokami. W końcu będą wakacje – czas, kiedy każdy z nas będzie mógł odpocząć od codzienności, zwiedzić kawałek świata, bądź rozpocząć pracę sezonową, aby zarobić trochę pieniędzy. Jednak dla nas – drużynowych głównie – za chwilę rozpocznie się największy test w ciągu całego roku. Po raz kolejny wyjedziemy do lasu na trzy tygodnie z całą naszą drużyną, by podsumować cały ostatni rok. W teorii, każda drużyna tak zrobi, w praktyce… niekoniecznie. Niestety czasami staje nam coś na przeszkodzie w tym podsumowaniu. Zdarza się tak w życiu każdej drużyny, że ma ona swoje gorsze dni. I tak jest choćby z moją, w której po raz 3 z rzędu wyjedziemy na obóz połączeni z inną drużyną. Czym taki obóz się różni od innych?

Zacznijmy od tego, dlaczego jeździmy na obozy? No i tutaj się powtórzę, bo prócz dobrej zabawy czy przygody, to dla podsumowania całorocznej pracy. Dodatkowo mamy pod stałą opieką całą swoją drużynę, co sprawia, że w przeciwieństwie do śródrocza możemy znacznie efektywniej pracować nad naszymi chłopakami. Szeregowi zdobędą stopnie młodzika, młodziki zostaną wywiadowcami, wywiadowcy przemienią się w ćwików, a przede wszystkim każdy sprawdzi się w innych od panujących w domu warunkach.

Jak rozumiem łączony podobóz? Jako sytuację kiedy dwie drużyny siedzą wspólnie w podobozie i razem przeprowadzają zajęcia, bez względu na to czy jedna dominuje ilością osóba nad drugą, czy możej jednak jest chłopaków po równo. Aby mieć samodzielny podobóz potrzebujemy min. 16 osób + wychowawcy. Kiedy nie mamy jednego z czynników (bądź obu) znaczy to tyle, że drużyna jest słaba. W momencie kiedy słaba drużyna łączy się z silną, z którą będzie pracować na obozie, mamy łączony podobóz.

Przejdźmy do rzeczy: co jest takiego złego we wspólnej pracy?

1. Zwyczaje – nie jest nowością, że każda drużyna ma swoje zwyczaje, obrzędy czy nawet specyficzny plan dnia, czy całego obozu (jakieś wyróżniające owe środowisko zajęcia czy nawet święta, dni). W czasie kiedy łączymy się z drużyną innego środowiska, jeden z nas musi zrezygnować ze swoich obrzędów. A to tylko doprowadzi do tego, że drużyna zacznie tracić swoją tożsamość.

2. Każda z drużyn na obozie podsumowuje inną pracę. Cele postawione na ostatni rok będą się różnić, a co za tym idzie dla każdego z nas (drużynowych) obóz będzie innym sprawdzianem. To, co za pomocą obozu będziemy chcieli osiągnąć będzie dla nas inne, a co za tym idzie będziemy chcieli przeprowadzić inne zajęcia, pracę.

3. Kiedy łączymy się z drużyną, której kadra jest w podobnym wieku może dojść do spięć. Wiecie jacy są chłopcy, nie lubią gdy ktoś stoi nad nimi. A już na pewno nie jak jest to wasz rówieśnik czy osoba o podobnych kompetencjach. Fakt, są tacy co lubią zrzucać odpowiedzialność na innych, w końcu to mniej roboty. Ale co do zasady, podobóz jest za mały na dwóch drużynowych. Każdy z harcerzy będzie po “stronie swojego” wodza, na czym może ucierpieć autorytet komendanta podobozu bądź drugiego drużynowego.

4. Drużyna jest zgraną bandą znających się chłopaków. Drużynowy zna ich wszystkich dokładnie, wie na kogo liczyć, co od kogo wymagać, czego się po kim spodziewać i nad czym trzeba pracować. W momencie kiedy w podobozie pojawią się nagle harcerze o innych barwach chusty, kupuje kota w worku. Nie wie z kim będzie miał do czynienia. Ponadto nowa drużyna niekoniecznie wzbudzi sympatię młodszych chłopaków. Tym bardziej, że młodzi uważają wszystko co ich za najlepsze, może to doprowadzić do zaciętej rywalizacji.

Czy zatem nie powinniśmy się łączyć?

Moim zdaniem, jeżeli nie jest to drużyna z waszego środowiska szczepu; jeżeli nie znacie się dobrze i nie łączy was wiele, pomyślcie o samodzielnym obozie wędrownym. Myślę, że więcej wyniesiecie z tego niż z łączonego podobozu. Poczekacie w ten sposób rok, dwa, zbierzecie ludzi i pojedziecie na porządny obóz.

Mimo wszystko nie sprawimy, że obozy łączone znikną. Czasem może się zdarzyć, że mamy około dwunasto osobową jednostkę z siedemnastolatkiem na czele, w takiej sytuacji obóz wędrowny odpada (wiem, mogą zdarzyć się wyjątki ale co do zasady ciężko by było). Wówczas powinniśmy na poważnie podejść do tematu, oprócz poszukania porządnej, dobrze działającej drużyny należałoby wspólnie napisać plan pracy, jasno określić i podzielić obowiązki między członków kadry oraz zrobić co najmniej jedną zbiórkę (a najlepiej biwak) z drużyną, z którą przyszło nam się łączyć.

A jak nasza drużyna ma sporo osób i porządną kadrę może należałoby pomyśleć o samodzielności programowej? Wówczas jedyne co będzie was łączyć z inną drużyną to warty nocne czy apele (zależy jak się dogadacie). Tylko wasze podobozy muszą być blisko siebie, ale to chyba i tak mały, nie przeszkadzający problem.

Przeczytaj także

Od roku drużynowy 32 MDHy Platan, pasjonuję się fotografią, podróżami i historią. Prywatnie uczeń XXI LO im. Hugona Kołłątaja i strażak w OSP Nowa Wieś.

Jedna myśl o “Harcerska Akcja Łączenia czyli o dużych problemach małych drużyn

  1. zrobiłem podobóz na 9os + komenda, razem 11.
    najlepsza decyzja, nie ma co łączyć – to ostateczność dla samodzielnego zastępu moim zdaniem, a samodzielny wędrowny jest trudniej zorganizować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *