Przyszedł ten czas w Waszej drużynie, by wystawić przedstawienie, inscenizację, jakiś spektakl. Cóż drużyna począć powinna począć? Jaki tekst wybrać? Jak się do tego wszystkiego przygotować? Odpowiedź można znaleźć we lwowskim Skaucie, w tomie XIV, konkretniej w numerze 10 z 15 grudnia 1928. Jest to zbiór sugestii, ubranych w formę lekkiej połajanki, sporządzonych przez ewidentnie zakochanego w teatrze autora, którego imię i nazwisko pozostaje nieznanym redakcji Azymutu. Wiemy tyle — inicjały: W. F., obszar działań: okolice Tarnopolu, doświadczenie w wystawianiu sztuk teatralnych: nie do zmieszczenia w jednym tekście. Mimo lekkiej anonimowości, warte odkrycia!

1.

Bardzo często, chcąc urządzić przedstawienie, wieczorek czy wieczorynkę, jesteście w kłopocie z doborem komedyjki czy dramaciku. Chcielibyście coś oryginalnego i ładnego, a przytem nietrudnego do odegrania i wystawienia na amatorskiej scence. Sięgacie często i niezawsze szczęśliwie do Bibliotek teatrów amatorskich, partaczycie i bez tego liche sztuczki – a nie przychodzi wam na myśl, jakie niewyzyskane dotąd skarby teatralne znaleźć możecie w wierszach, kolędach i piosenkach naszych. W artykule niniejszym chcę wam właśnie zwrócić na nie uwagę i udzielić parę niezbędnych wskazówek.

Rysunek: Robert Baden-Powell

2.

Dawniej autor zaopatrywał swoją sztukę w wyczerpujący scenarjusz, od urządzenia sceny zaczynawszy, a na ruchach aktora skończywszy. Reżyser i aktor musieli się wczuwać w utwór dramaturga i starać się oddać go tak, jak go autor przemyślał. Dziś poglądy na tą rzecz, zapewne pod wpływem kina, zmieniły się. Utwór poety — to materjał, z którego reżyser-budowniczy konstruuje wespół z aktorami dramat, snując na kanwie wizji poetyckiej swoją własną wizję artystyczną. Od inwencji i pomysłowości reżysera zależy oryginalność i wygląd zewnętrzny sztuki. A jeśli przytem zamiast utworów scenicznych użyje reżyser dramatów niescenicznych jak np. Róża, Kordjan, Nieboska Komedja, albo wręcz posłuży się tak surowym materjałem jak wiersz czy pieśń, możliwości realizacji scenicznej stają się prawie nieograniczone i wizja artystyczna może dosięgnąć zawrotnej perspektywy. Dość powiedzieć. że jedną i tą samą np. kolędę można w najrozmaitszy sposób i w przeróżnych oprawach inscenizować. Czyż to was nie pociąga?

3.

Nie trzeba jednak sądzić,że wystarczy świetny pomysł reżyserski, aby inscenizacja się udała. Dużo pracy i dużo przygotowań włożyć musimy aby otrzymać zamierzony efekt. Przede wszystkiem dekoracje i oprawa sceniczna, którą trzeba powierzyć artyście malarzowi. Następnie kostjumy, charakteryzacja, względnie maski. Dalej chóry, akompaniament, świetnie zgrany zespół do deklamacji chóralnej, soliści itd., nie zapominając wreszcie o efektach świetlnych, odpowiedniej reklamie i niezwykłych afiszach, co wszystko razem wymaga dużo pracy i dużo wysiłków. Szczupłe ramy tego artykuliku nie pozwalają mi omówić szczegółowo tych rzeczy i podzielić się z wami mojem doświadczeniem w tym kierunku. Podam więc tylko parę przykładów, a te może was zachęcą do naśladownictwa.

4.

Znacie zapewne wszyscy kolędę zaczynającą się od słów: „Pasterze mili, coście widzieli”… – a jeśli nie, to odszukajcie ją zaraz w kantyczce i pomyślcie, jakby tę kolędę „wystawić” na scenie. Cała kolęda to djalog między pasterzami. Gdyby to jednak przedstawić w ten mało pomysłowy sposób na estradzie, rzecz przeszłaby bez wrażenia. Myśmy pojęli tą rzecz inaczej. Scena przedstawia szopkę, z którą chłopcy chodzą po kolędzie. Fortepian zaczyna grać, a w takt jego uderzeń wysuwają się, hyckając sztywnie, 3 kukiełki: pasterz, dziewczyna i pasterz (dla większego upodobnienia do lalek w maskach na twarzach). Rękoma poruszają tylko wtedy, kiedy śpiewają, grubą i rubaszną gestykulacją ilustrując tekst, przyczem ruchy wykonują ostre, głównie w liniach pionowych i poziomych. Po każdej zwrotce przy dźwiękach fortepianu, powtarzającego refren, wszystkie figurki, podskakując, obracają się w kółko, jak kukły w szopce. jeśli przytem dziewczyna (u nas przebrany chłopak) będzie śpiewać piskliwie, a w czasie akcji na scenę rzucać się będzie różnobarwne światło, ręczę, że osiągniecie sukces i niemilknące oklaski tak, jak my w swoim czasie na naszym „Wieczorze pastorałek”.

5.

Już z tego przykładu widzicie, jak jedną i tą samą rzecz można wystawiać banalnie lub efektownie. Zwracam jednak uwagę, że do powodzenia potrzebne jest zgranie się zespołu. Główny nacisk przy inscenizacji prawie każdej piosenki trzeba położyć na rytm akcji, a ruchy aktorów np. pasterzy w powyższym przykładzie muszą być wykonywane zgodnie i precyzyjnie, jak w obrazach gimnastycznych, ćwiczonych na zloty. Trudno mi omówić tu szereg innych inscenizacyj z naszych „Wieczorów pastorałek”, urządzonych w 1926 i 1927. r. w Tarnopolu. Wspomnę więc tylko jeszcze o „Kaczce pstrej” pojętej jako malowanka, w której obraz Fanajezusa klaskał żywemi rączkami, gdy mu Głupi Maciuś wygrywał na skrzypeczkach bajecznie kolorową wizję jędorków. gęsiorków, czyżyków i szczyglików; albo taką „Wesołą nowinę” — którą pracowitym prządkom przynosi krasawica wiejska a której inscenizacjd opiera s1ę w głównej mierze na harmonji skoordynowanych ruchów. Albo takie hocki-klocki, jak inscenizacja kolędy: „Gruchnęla-runęla”. Widzimy miasto (co prawda papierowe) na środku pudło z napisem: „Chic Magazin”. Naraz za sceną, jakby ze 100 piersi okrzyk: gruch! – wieko pudła odskakuje i ukazuje się pajac (znacie taką zabawkę) i śpiewa przeraźony: „nęła, runęła nowina w mieście. Czemprędzej, czemprędzej przez miasto bieżcie”. Otwierają się wszystkie okna, a w każdem oknie głowa: „idzie gość Józef z Maryją, z osiołkiem. Z osiołkiem, w ręku z lilją”. A potem zjawia się Swięta Rodzina, wszystko w stylu zabawkowym i… ale to trzeba zobaczyć, tego opisać się nieda.

6.

Ograniczam się do przykładów kolęd, bo to w okresie Bożego Narodzenia najaktualniejsze. W ten sam sposób można opracować wiersze np. „Dziad i Baba” — Kraszewskiego lub „Powrót taty”, jak również piosenki ludowe, żołnierskie i skautowe i inne jak swego czasu w lwowskim „Semaforze” i jego prototypie rosyjskim teatrzyku: »Sinaja Ptica”. Dekoracje myśmy malowali na papierze pakunkowym, rozpinanym na odpowiednich drewnianych stelarzach. Jeśli was ta rzecz zainteresowała, na piszcie do Redakcji, która chętnie usłuży Wam informacjami. A urządzając „Wieczory pastorałek” w swoich środowiskach, nie zapomnijcie też o funduszu na budowę stanicy!

W. F.

Przeczytaj także

Zastęp służbowy oddelegowany do poszukiwania artykułów w wartościowych miejscach, wypytywania władz o praktyczne porady oraz znajdowania odpowiedniego cytatu na dowolną okazję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *