W mojej drużynie bieg na wywiadowcę cieszy się wielką estymą, niemal równie wielką jak bieg na ćwika. O ile bieg na ćwika jest przygodą, o tyle bieg “na wywka” to sprawdzian sprawności, umiejętności i hartu ducha harcerza. Jak sam bieg wygląda kiedyś opowiem, ale dzisiaj chciałbym się z Wami podzielić pewnym wspomnieniem – ile razy nie zaliczyłem tego biegu?

Pytanie jest nieco przewrotne, bo zdałem za pierwszym razem – i na drugim obozie z dumą przyjąłem upragniony stopień. Parę lat później jednak (a dokładnie cztery) z nieco mniejszą dumą (a większym stresem) przyjąłem granatowy sznur z rąk mojego drużynowego. I wtedy się dopiero zaczęło…

Drużynowy nie zdaje tak…

Prowadziłem jako drużynowy trzy obozy stałe i trzy zimowiska – ponieważ przeprowadza się u nas czasem biegi na zimowisku (w ramach poprawek), biegów było bodajże cztery. I niemal za każdym razem kilku harcerzy nie zdawało. Gdybym przeniósł się do pierwszego roku mojego drużynowania i porozmawiał z tamtym Dyzmą, powiedziałby on prawdopodobnie, że tak musi być – bieg ma być trudny i prestiżowy.

Na szczęście zmądrzałem. I jakiś czas później mój były drużynowy przekazał mi słowa jednego z naszych Zawiszaków, byłych harcerzy Szesnastki, które brzmiały mniej więcej tak: „jeśli ktoś nie zaliczył na obozie biegu na stopień, to jest wyłączna wina drużynowego i przybocznych!”.

A powinien zdawać tak:

No dobrze, czy to oznacza, że mamy rozdawać stopień na prawo i lewo, każdemu kto tylko do biegu podejdzie? Nie, bo zdobywanie stopni harcerskich nie może być fikcją – każdy musi wykonać krok naprzód. Ale to do naszych obowiązków, jako kreujących program, należy umożliwienie chłopcom nabycia umiejętności niezbędnych do zaliczenia biegu. Zachęcam Was zatem, do sporządzenia zestawienia takich umiejętności i przypisania każdej z nich miejsca, gdzie taką umiejętność można nabyć (i nie wpisywać nigdzie “ABC Harcerza ZHR”).

Oczywiście, są zbiórki zastępów, gdzie większość chłopców powinna się nauczyć wyznaczać azymuty czy mierzyć wysokość drzew – ale rozstawianie namiotów 10-osobowych i zaciosy to raczej domena jakiejś zbiórki drużyny. A taka zbiórka, ze sprzętem pionierskim i zawodami w rozkładaniu namiotów (bo czemu nie wykorzystać tego do punktacji), to również świetna okazja by wywietrzyć magazyn i zorientować się przed obozem, że brakuje kilku masztów.

Przykłady, przykłady

I dotyczy to niemal wszystkiego, co się na obozie dzieje. Dlatego poniżej krótka tabela umiejętności, jakie harcerz powinien nabywać, z moimi pomysłami i sugestiami, jak to w ciągu roku i podczas obozu osiągnąć:

 

To Twoja odpowiedzialność!

Jako drużynowy nie zdajesz na stopień tyle razy, ile nieudanych podejść do biegu mają Twoi harcerze. To w Twoich rękach bowiem było przygotowanie ich do biegu, w końcu to drużynowy odpowiedzialny jest za to, czy harcerze będą mieli szansę nabyć niezbędną do zdobywania stopni wiedzę – mowa oczywiście o specyficznych umiejętnościach, których w domu nie nabędą – tak, gotowanie na żywym ogniu również się do takich zalicza.

Nie pomstujcie zatem na harcerzy, że nie radzą sobie z rozstawieniem namiotu 10-osobowego albo budową pryczy, przez co sypie się Wasz idealny plan pracy z trzydniową pionierką. Bo niby gdzie ci wszyscy 11-latkowie mieli się nauczyć, jak szybko i porządnie zrobić zacios, albo że zapałek do “dychy” wbrew pozorom harcerze nie noszą w prawej kieszeni munduru? Nie liczcie, że wszyscy ślęczą nad harcerską literaturą, bo zaprawdę byłoby to wbrew naturze chłopca!

Jeśli chcecie sprawdzać i wykorzystywać umiejętności, musicie je najpierw chłopcom przekazać. I do tego Was zachęcam, już teraz, u zarania kolejnego roku harcerskiego – weźcie to pod uwagę w planowaniu gier, zbiórek, a nawet zimowiska.

Przeczytaj także

W ZHR w latach 2003-2018, przeszedł ścieżkę od młodzika do harcmistrza. Drużynowy 16 WDH „Grunwald” (2009-2012), i patrolu wędrowników „Włóczykije” (2012-2017). Przyłożył swoje ręce do licznych obozów, turniejów, kursów i zlotów, nie stronił od pracy w komendzie chorągwi, parał się również harcerską publicystyką. Prywatnie prawnik i historyk in spe, mąż instruktorki z Żoliborza. Stara się przysłużyć harcerstwu spoza organizacji, na tyle, na ile może.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *