Praca z kadrą na kolonii to trudne wyzwanie, szczególnie kiedy biegają wokół Ciebie małe brzdące których trzeba mieć stale na oku i przede wszystkim im zająć czas wyjazdu przygodą.

Czy zwalnia Cię to z obowiązku zadbania o starszych braci w rodzinie-gromadzie? Jeśli zrobisz to dobrze, będą chcieli w przyszłości poświęcić swój czas i siły by dalej pokazywać to czego ich nauczyłeś.

1. Wtajemniczaj przybocznych w to co robisz – kiedy przygotowujesz gawędę zrób to z nimi, najlepiej uczyń ich jej częścią, tak by każdy przyboczny miał w niej rolę do odegrania.
Lepszej okazji niż na kolonii nie będziesz miał!

2. Kiedy przyjmujesz do gromady przybocznego niech stanie się dla zuchów kimś więcej niż tylko druhem. Niech stanie się „częścią” obrzędowości. Nadaj mu nową historię i pamiętaj by co jakiś czas odkurzać jego postać podczas wielkich obrzędów gromady. Może być wilkołakiem który w każdą pełnię opuszcza watahę lub magiem który pomaga wam w chwili opresji.

3. Dziel obowiązki pomiędzy siebie i przybocznych po równo i pamiętaj żeby podsumować wykonanie w formie dyskusji na koniec dnia (również twojej pracy 😉). Wiadomo że wszystko robi się najlepiej samemu, ale daj im się wykazać i bądź otwarty na ich pomysły. Daj sobie czas na przetrawienie innego spojrzenia na sytuację i nie gaś pochopnie zapału gadką o bezpieczeństwie lub możliwościach zuchów.

Kadra 6 Poznańskiej Gromady Zuchów „Wilczęta” z poprzednim drużynowym,
Karolem Nowakiem (trzymającym jednego z przybocznych na plecach)

4. Nie skupiaj się tylko na zuchach, kadra również potrzebuje rozwoju. Pamiętaj by o każdego zadbać z osobna, ale nie zapomnij o całej grupie. Wykorzystuj każdą możliwość (np. rozmowa, wyczyn, dowcip-psikus). Niech przyboczni czują między sobą i członkami gromady braterską więź.

5. Niech przyboczny wcieli się na jeden dzień kolonii w rolę wodza. Najlepiej jeśli to On go rozpisze w planie pracy, tylko z niezbędnymi poprawkami od Ciebie, potem przeprowadzi i podsumuje. Dla Ciebie będzie to dzień wytchnienia, dla Niego cenne doświadczenie.

Na koniec chciałbym napisać o być może najbardziej oczywistym aspekcie rozwoju harcerskiego czyli stopniach. Pamiętaj że wszystko leży w Twoich rękach i tylko własnym przykładem możesz zmotywować chłopaków swojej przybocznej gwardii.

Jeśli Ty nie będziesz piął się w górę, to będzie jasny sygnał dla nich, że Oni również już mogą skończyć swoją wspinaczkę i osiąść na płaskowyżu nijakości ;).

Każdy ma swoją metodę pracy, ale najważniejsze jest stałe motywowanie do wspólnej rywalizacji, dawanie zadań praktycznych i ciekawych dla zdobywającego oraz wspieranie przy potknięciach których żodyn nie uniknie. Żodyn.

Jestem byłym wodzem Wilcząt, 6 Poznańskiej Gromady Zuchowej, z którą jestem związany już od czasów zuchowania, a jako harcerz od 6 lat. Miałem przyjemność pracować w gromadzie z trzema przyszłymi instruktorami, którzy niedługo otrzymają mistrzowskie papiery na bycie zuchowatymi, a w międzyczasie dwóch założyło własne gromady. Mam nadzieję że nasza współpraca dodała im skrzydeł i pokazała kierunek w którym chcieliby podążać.

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *